Czytany dziś tekst Ewangelii wydaje się trudny, jako że chodzi w nim o dawne żydowskie tradycje, nam na co dzień zupełnie obce: obmycia rąk, kubków, naczyń. Nie rozumiemy tego, bo nasz obyczaj jest całkiem inny. W każdej ludzkiej społeczności istnieją różne reguły zachowania się. Narzucają, co powinno, a czego nie powinno się czynić. Nakazują pewne formy postępowania. Mogą to być reguły witania się, albo odwiedzin. Może to być obyczaj weselny, może być obyczaj pogrzebowy, obyczaj odpoczynku czy zakupów.

Jezus dość swobodnie traktował takie obyczaje. Zapytany o to, dał odpowiedź, którą faryzeusze dobrze zrozumieli. My z niej pojmujemy to, co najważniejsze. To mianowicie, że żaden ludzki obyczaj nie może przesłonić, a tym bardziej nie może przeinaczać prawa moralnego, prawa, które określa granicę dobra i zła. Bo ta granica jest z Boga – została przez Niego wpisana w samą naturę człowieka w chwili stworzenia.

Łatwiej uchylić Boże przykazanie – mówi Jezus, a trzymać się ludzkiej tradycji. I ostrzega: Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi. Aby to zło nie zniszczyło nas, aby nie zniszczyło ludzkiej społeczności, potrzeba dużej czujności i jeszcze większego wysiłku.

Wasz Proboszcz O. Andrzej Mikołajczyk O.Carm

22 niedziela – rok B 2.09.2018

01_Chyżne

Ostatnio napisane