Prawdziwą mądrość widzimy w Jezusie. Fragment ewangelii przeczytany przed chwilą jest tego ilustracją. Jezus mówi o cierpieniu i śmierci czekającej Go z rąk wrogów. Powiedziałby ktoś: skoro wiesz, że czeka cię zasadzka, to uciekaj, możesz jeszcze odwrócić bieg wypadków. Jezusowa mądrość była bardziej przenikliwa. Wiedział, że cierpienie jest nieuniknioną ceną położenia tamy złu, nienawiści, grzechowi. Wiedział, że tylko wtedy, gdy przyjmie ludzki krzyż, będzie mógł światu przywrócić wolność. Dlatego nie uciekł przed cierpieniem. Mądrze postąpił. Mądrze odpowiedział uczniom, gdy posprzeczali się, który z nich jest większy – wskazał na wielkość pokory i szczerość dziecięcego serca. Mądrość największego autorytetu – Jezusa, nie jest ani łatwa, ani widowiskowa. Ale właśnie taka mądrość zwycięża w ostatecznym rozrachunku.

Gdzie zazdrość i żądza sporu, tam też bezład i wszelki występek. Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz. Tak pisał przed wiekami apostoł Jakub, mądry rybak znad Tyberiady. My zaś widząc, co dziś dzieje się wokół nas, w Polsce, także w Europie, chcielibyśmy zawołać: Toż to pochwała głupoty! Nie ja wymyśliłem diagnozę: „Pochwała głupoty”. Chciałbym, żeby była nieprawdziwa. Ale to gorzka prawda:  wszędzie króluje zazdrość i żądza sporu.

Aby zachować prostotę serca, szczerość i życzliwość wobec wszystkich, radość i uśmiech na co dzień, gest pomocy w drobiazgach, pobożność w modlitwie – czy na to trzeba wielkich środków? Jezus stawia przed nami dziecko. Przecież dziecko nie ma nic. Oprócz serca czekającego na miłość i obdarowującego miłością. Takiej mądrości potrzebujemy.

Wasz Proboszcz O. Andrzej Mikołajczyk O.Carm

25 niedziela – rok B 23.09.2018

01_Chyżne

Ostatnio napisane